Together-until-death.
piątek, 26 lipca 2013
;>
Heej . Mam pytanie: ktoś w ogóle to czyta.? Bo jeśli nie to nie ma sensu abym dalej prowadziła tego bloga, bo również dobrze moge pisać tylko dla siebie. ;/
czwartek, 18 lipca 2013
Rodział 2 .
Coincidence or destiny?
Obudził mnie cudowny zapach dochodzący z dołu. Zeszłam do kuchni zobaczyć co tak pachnie . W kuchni zastałam mamę robiącą naleśniki . Przypomniało mi się jak kiedyś mama codziennie rano robiła je zanim poszła do pracy. Bardzo chciałam wrócić do tamtych chwil.
-Heej słonko. - powiedziała mama nie odwracając się do mnie.
-Hej mamo. Widzę i wyczuwam że robisz moje kochane naleśniki .
-Haha tak z syropem malinowym
-Mhym pycha. Mamo mogę dziś iść kupić sobie deskorolkę?
-A po co ci? - jak zawsze mama wszystko musiała wiedzieć. Przynajmniej wiem po kim to odziedziczyłam .
-Bo zostało jeszcze 5 dni do rozpoczęcia roku szkolnego i nie mam co robić. - odpowiedziałam jej na co ona tylko się uśmiechnęła i wyciągnęła z torebki pieniądze i mi wręczyła je. Do kuchni wszedł tata wraz z Oliwią . Wystarczy mi jeden widok jej z rana, a cały dzień stracony. Nie wiem skąd się bierze moja nienawiść do niej ani jej do mnie. Po prostu zawsze tak było i chyba już tak będzie. Po śniadaniu poszłam się przebrać w luźny t-shirt z napisem ,, boy crush " i rurki oraz lekki makijaż i byłam gotowa do wyjścia. Miałam zamiar iść kupić sobie deskę i nauczyć się na niej jeździć chociaż nie wiedziałam czy sama dam radę . Szłam przy ulicą wyszukując jakiegoś sklepu sportowego . Trochę trwało to za nim znalazłam go . Gdy weszłam do niego poczułam jak moje nozdrza wypełnia cudowny zapach .
-Cześć, mam na imię Klara pomóc ci w czymś.? - zapytała pracownica sklepu . Wyglądała jakby nie była wiele starsza ode mnie . Miała długie, kręcone, blond włosy i wyglądała bardzo sympatycznie.
-Heem... Aleks, szukam jakiejś odpowiedniej deskorolki. - odpowiedziałam trochę nieśmiało.
-Poczekaj...
Po 10 minutach przyniosła deskorolkę, która wyglądałam tak: http://image.ceneo.pl/data/products/12232584/i-choke-deskorolka-dizzy-dog.jpg Byłam zachwycona i od razu podziękowałam Klarze.
-Uczysz się dopiero jeździć, co.? -zapytała mnie Klara . Nie wiem po czym poznała.
-No tak . - odpowiedziałam.
-No to polecam jeszcze ochraniacze - powiedziała z uśmiechem . Wręczyła mi zestaw ochraniaczy i podeszłam zapłacić do kasy. Po zapłaceniu wyszłam z sklepu i poszłam w kierunku parku, który znajdował się blisko mojego domu i gdzie był skate park. Szłam przez ulicę pogrążona w myślach aż usłyszałam pisk opon i straszny ból . Bezwładnie się przewróciłam. Nagle zobaczyłam zpanikowaną buzię Bartka.
-Aleks. ! Boli cię coś . ? - pytał cały się trzęsąc . Nic mi nie było po za bólem biodra i nogi .
-No trochę, ale pewnie skończy się na wielkich siniakach . - odpowiedziałam uśmiechając się blado .
-Musimy jechać do szpitala - powiedział zatroskany Bartek.
-Nie musimy, nic mi nie jest. - dotarło do mnie że ciągle leżę na drodze i się podniosłam.
-Na pewno . ?
-Tak na sto procent
-No dobrze to może podrzucę cię gdzie zamierzałaś iść zanim potrąciłem cię.- w jego oczach dostrzegłam ból chociaż nie była to jego wina . Powinnam rozejrzeć się za nim przeszałam przez jezdnię.
-Hym... miałam iść do skate parku nauczyć się jeździć na desce, ale chyba sobie odpuszczę .
-Wiesz mogę cie nauczyć jeździć na desce jeśli chcesz .
-Byłoby wspaniale . - odpowiedziałam zachwycona .
-No okej to jak dojdziesz do siebie to zaczniemy lekcję a raz zapraszam cię na lody . - uśmiechnął się łobuzerko . Jeny jaki on w tedy był uroczy.
-Okeej . - odpowiedziałam a on otworzył mi drzwi do samochodu cóż za dżentelmen . Wsiadając do samochodu zauważyłam że zrobił się mały korek za samochodem Bartka . Dobrze że nie była to jakaś większa ulica, bo wtedy korek byłby strasznie duży . Jechaliśmy w milczeniu aż do czasu gdy Bartek zatrzymał samochód przed małą restauracją. Wszedliśmy do środka, było tam nieziemsko . Wystrój był bardzo skromny ale elegancki. Usiedliśmy przy wielkim ognie . Bartek się uśmiechnął .
-Podoba ci się tu.? Jest to moje ulubione miejsce, lubię tu przychodzić jak mam jakiś problem i chcę go przemyśleć .
-Jest tu cuuuudownie. - odpowiedziałam przeciągając ,,u" Przyszedł kelner i jakoś dziwnie na mnie spoglądał .
-Heej Clio to co zawsze.? - zapytał się kelner. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Jaka Clio.? To było jakieś dziwne .
-Ee... Mam na imię Aleks, o co panu chodzi.? - odpowiedziałam. Kelner zaczął się dziwnie patrzeć na mnie i wydawało mi się że był zdezorientowany .
-Hymm... Przepraszam musiałem cie pomylić z kimś innym . To co dla państwa.?
-Poproszę duże lody z bitą śmietaną razy dwa - odezwał się pierwszy raz Bartek odkąd zaczęła się ta dziwna szopka . Po zjedzeniu lodów Bartek zaprosił mnie do kina . Bartek poszedł po bilety a ja po popcorn . Stojąc w kolejce zauważyłam jak z kina wychodzi dziewczyna . Miała długie czarne włosy i wyglądała zupełnie jak JA . Uszczynełam się w rękę sprawdzając czy to nie sen. Jednak to nie był sen . Naprawdę to byłam druga ja . Ale jak to.? To nie możliwe . A może mi się tylko przewidziało, może nie była aż tak podobna do mnie . To wszystko było strasznie dziwne .
...............
Chciałabym bardzo podziękować autorce bloga: http://thedarknessofhersoulx33.blogspot.com/ za te miłe słowa . Jesteś kochana . : **http://sketchtoy.com/36677768/
...............
Chciałabym bardzo podziękować autorce bloga: http://thedarknessofhersoulx33.blogspot.com/ za te miłe słowa . Jesteś kochana . : **http://sketchtoy.com/36677768/
niedziela, 14 lipca 2013
Rodział 1 .
Coincidence or destiny?
No tak, dziś jest ten dzień w którym się przeprowadzam do Gdańska, zostawiając przyjaciół za którymi będę strasznie tęsknić.
-Aleks pomóc ci w znoszeniu rzeczy na dół? - zapytał się tata. Jak zawsze służył pomocą.
-Nie, poradzę sobie sama.-odpowiedziałam. A on odszedł. Miałam straszny żal do taty za to że musimy się przeprowadzać z naszego rodzinnego domu. Wzięłam wszystkie swoje rzeczy i zniosłam na dół. Tam już czekała na mnie mama z młodszą siostrą Oliwią.
-Oo... patrzcie królewna już się spakowała- powiedziała z wrednym uśmieszkiem Oliwia. Odkąd pamiętam była dla mnie strasznie wredna. Zazdrościła mi że dobrze się uczę i rodzice pozwalają mi na więcej niż jej.
-Mówisz o sobie?- odpowiedziałam jej z jeszcze większym uśmiechem . Na co ona zaczęła się strasznie śmiać. I już miała coś mi odpowiedzieć kiedy mama jej przerwała- Dobra dziewczyny koniec tego, pakować się do samochodu.! - krzyknęła.
---
-Aleks wstawaj.! Jesteśmy na miejscu.! - krzyczał tata. Wyczołgałam się z samochodu i zobaczyłam ogromny dom. Byłam pod wrażeniem.
-I jak się podoba dziewczyny.?-zapytała mama.
-Jest cudownie- powiedziała Oliwia.
-No to już dziewczyny biegnijcie wybrać sobie pokój. - powiedział tata .
Wbiegając do domu pobiegłyśmy od razu na górę . Weszłam do pierwszego pokoju i oniemiałam. Był to duży pokój z balkonem . Podeszłam do balkonu i zobaczyłam widok na morze . Był to najcudowniejszy pokój w moim życiu. Zeszłam na dół - wychodzę zwiedzić okolicę.- oświadczyłam rodzicom.
Szłam ulicą nagle ktoś na mnie wpadł oblewając mnie shakem . -Kurdee . ! - krzyknęłam
- Jaa... Ja bardzo przepraszam . Nie chciałem . - powiedział trochę zdenerwowany chłopak. Był dość wyższy ode mnie i bardzo przystojny.
-Emm... Spoko - odpowiedziałam . Staliśmy tak chwilę bez słowa.
-Może ci odkupię nową bluzę.? - zapytał brunet .
-Nie dzięki . - odpowiedziałam z uśmiechem.
-Ale ja nalegam, muszę ci jakoś zrekompensować ten wypadek. - uśmiechnął się łobuzerko, a mi aż nogi zmiękły.
-No nie, dzięki
-Ale ja proszę, proszę - zaczął błagać z oczami kota z Shreka
-No dobrze . - uśmiechnął się dumnie z swojej roboty .
Zaczęliśmy iść w stronę galerii . Co chwie brunet spoglądał się w moją stronę łapiąc mnie na ty że się na niego patrzę . Było mi strasznie głupio ale jakoś nie mogłam oderwać od niego wzroku . Weszliśmy do H&M'mu
a on podszedł do stoiska z bluzami i wybrał jedną z nich . Była strasznie słodka z śpiącym kotkiem . Wręczył mi ją i kazał ją przymierzyć . Weszłam do przymierzalni i rozebrałam brudną bluzę na czystą, nową . Coś mnie pokusiło i sprawdziłam cenę, kosztowała 216 zł . Zamurowało mnie . Zdjęłam ją i założyłam moją starą . Wyszłam z przymierzalni i zobaczyłam bruneta .
-I jak pasuję, podoba się.? - zapytał z ciekawością w oczach.
-No jest śliczna, tylko że strasznie dużo kosztuje.
-I co z wiązku z tym.? Ja ją kupuję dla ciebie jako rekompensata - uśmiechnął się .
-Ale nie za tyle kasy.!-krzyknęłam chociaż nie wiem czemu .Brunet zabrał mi bluzę i podszedł do kasy . Po zapłaceniu wręczył mi torbę i się uśmiechnął łobuzerko.
-Dobra ja muszę spadać, mam nadzieję że się jeszcze spotkamy.
-No ja też. A tak wgl mam na imię Aleks
-Bartek miło mi . No to ja lecę paa .
-To paa i dziękuję za bluzę - ucałowałam go w policzek. Chłopka się słodko zarumienił na co ja się zaśmiałam .
-Nie ma za co - odpowiedział i odszedł .
Postanowiłam że wrócę do domu na dziś trochę za dużo wrażeń. Całą drogę myślałam o Bartku . Coś w nim było co mnie ciągnęło do niego i sama tego nie rozumiałam do końca. Zastanawiałam się czy kiedyś go jeszcze spotkam, było by strasznie fajnie .
Heej . ; >
Mam na imię Klaudia i będę próbować pisać bloga . Będzie się nazywać ,,Coincidence or destiny?"
Mam nadzieję że spodoba się wam. Chciałam napisać coś innego niż większość bloggierek, które piszą o JB czy też 1D dlatego moi bohaterzy będą zwykłymi nastolatkami, którym życie nie układa się tak jakby chcieli . ; )
Mam nadzieję że spodoba się wam. Chciałam napisać coś innego niż większość bloggierek, które piszą o JB czy też 1D dlatego moi bohaterzy będą zwykłymi nastolatkami, którym życie nie układa się tak jakby chcieli . ; )
Subskrybuj:
Posty (Atom)